niedziela, 21 lutego 2016

Nothing less than Nude :)

Osoby, które czasami tu zaglądają, od razu zauważą zmianę szaty mojego bloga. Nic dziwnego, w końcu po tak długiej przerwie należało wraz z reaktywacją coś trochę odświeżyć.

Wybrałam kolory nude, które bardzo lubię. Generalnie od wielu lat w mojej kosmetyczce można znaleźć kosmetyki tylko w tych kolorach. Co innego lakiery - tutaj mam cały przekrój kolorów wśród których królują kolory niebieskie. Dlatego kiedy ponad miesiąc temu postanowiłam zakupić na próbę 2 zwykłe (czyli nie magnetyczne ;) ) hybrydy z aliexpress, mój wybór padł na kolory, które bardzo lubię, a których nie używam z racji tego, iż zwykłe lakiery jakie posiadam w tych odcieniach, mają słabe krycie i wymagają wielu warstw, czego akurat przy zwykłych lakierach nie lubię ze względu na długie schnięcie. Uff,ale długie mi zdanie wyszło:D. Oczywiście używam topów seche vite i posche ale to nic nie zmienia.

Mój wybór padł na polecane lakiery CNDs w bordowych buteleczkach. Przejrzałam wzorniki i wybrałam kolorki 44 i 48, czyli kremowo-beżowy i taki złamany róż. Oczywiście nie można się spodziewać że to co widać na wzornikach z aukcji i na zdjęciach w necie będzie wyglądać tak samo w realu. Na szczęście kolorki, które do mnie przyszły są cudowne i dokładnie takie jakie chciałam żeby były.







No dobrze - kolory są cudowne ale co z samymi hybrydami? Prawdę mówiąc mam do nich mieszane uczucia. Tak samo jak moje zwykłe moje nudziaki i te potrzebują kilku warstw (w tym przypadku 3-4) aby nie było prześwitów. Jednak różnica jest taka, że tu wystarczą naprawdę baaardzo cieniutkie warstwy a krycie po tych 3-4 razach jest równe i jednolite. No i każda warstwa jest sucha zaraz po utwardzeniu :).

Konsystencja tych hybryd jest normalna.Nie za gęsta i nie za rzadka. Jednak nakładanie ich jest uciążliwe ze względu na zjawisko uciekania lakieru z brzegów do środka paznokcia. Wkurza mnie to strasznie szczególnie, że staram się stworzyć  jak najrówniejszą linię przy skórkach a to przy tego typu zjawisku jest bardzo trudne. Wymaga też "robienia" jednego paznokcia na raz. A ponieważ i tak zwykle hybrydy robię po jednym palcu to w tym celu zakupiłam sobie specjalną latarkę uv/led 9W. Oczywiście również na ali :).




Jak na razie jestem z niej bardzo zadowolona. Nie muszę naświetlać całej ręki a przyznam szczerze, że trochę się boję wpływu światła uv na skórę.

Lakiery odmaczają się bez problemu jednak o trwałości nie mogę jeszcze się wypowiedzieć. Na razie mam je na paznokciach niecały tydzień. U jednej ręki musiałam skrócić paznokcie bo u drugiej przed zrobieniem mani złamałam paznokieć i mimo, iż wolny brzeg nie jest w tej pierwszej dłoni zabezpieczony to na razie odprysków brak. Zobaczymy czy wytrzymają dłużej. Całe mani robiłam na bazie oryginalnego Shellaca i i topie oryginalnego Gelisha.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz